niah niah
-
Szukaj!
-
Ostatnie wpisy
-
Odnośniki
To były piękne czasy. Puszcze kontynentu wznosiły się pod niebiosa. Liczne plemiona porozrzucane, po całym terenie żyły w zgodzie, o ostatniej wojnie między plemiennej dawno zapomniano, jedynie szamani wspominali je jako przestrogę, strofując wartowników na skraju obozów. Cichy Myśliciel był jednym z nich. Wspominał przy każdej okazji jakie straty i zniszczenia przyniosło ostatnie starcie z Irokezami. Dawno dawno temu gdy czasy były niespokojne a zwierzyny mało.
Zlałem od dłuższego czasu wordpressa, z resztą nie tylko jego. Co prawda po drodze, napisałem, że 3 posty(wszystkie skończyły pod magicznym przyciskiem delete ), i dwukrotnie zostałem opierdzielony (przez tą samą osobę, pozdrowienia dla Buźki), że za mało mnie w tym miejscu, i chyba z pięć razy chciałem coś napisać, ale nie pykło. Mniejsza z tym. Przez przypadek właśnie wkulałem się na swego tego oto bloga i co widzę, wpis Pikfe. I w sumie ruszyło mnie pod kątem, kurfa trzeba coś napisać, dziękuje za motywacje:).
Przechodząc do części właściwej postu: jestem ostatnio zjebatsu bardziej niż planowałem. A czasu mam jeszcze mniej:P . Praca, zlewanie studiów, wykończenie mieszkania, problemy mniejsze i większe odbierają mi czas, siły i sporo chęci do czegokolwiek innego niż poleżenie z brzuchem do góry, nie będę ukrywał najlepiej koło Natalii, chociaż ostatnie 4 testy(-i zrobisz kawę rano – oczywiście) wykazały, że i tak sam muszę zrobić sobie tą kawę. Zobaczymy, jutro mam plan przeznaczyć dzień na ogarnianie ostatnich i mocno zaległych zaległości, co prawda planuje to co wtorek od 3 tygodni ale chyba jutro przedostatni dzwonek więc trzymajcie kciuki:)
Tym lekko chaotycznym zdaniem oddalę się od bloga.
Dzięki, że tu zaglądacie:)
…ot tak w ramach testu…
Opublikowano Normalna
Otagowano Coma, die toten hosen, illusion, lipali, muzyka, przemyślenia
a na to mnie naszło przy okazji
Chyba tak, bo w sumie w okolicach południa pogoda taka wiosenna i ciepła była.
Nie ma co ukrywać, jakoś tak od pewnego czasu blogowanie, rozumiane tak jako pisanie jak i czytanie, zostało u mnie odsunięte na dalszy plan. Zastąpione zostało chyba męczeniem facebooka a konkretnie mafia wars na nim. No nic pora się trochę poprawić. Skończę tą notkę i poczytam blogi znajomych. Wypadało by w końcu pozostawiać jakieś komenty tu i tam;)
Tym razem nie chodzi o globalne ocieplenie zamrażające kable pod Bałtykiem, czy polityczne odcinanie internetu osobą podejrzanym. A o zwykła przeprowadzkę w miejsce w którym netu nie będzie na dzień dobry. Spijcie spokojnie chyba wam nie odetną:]
… i jak by nie patrzeć, albo się idzie gdzieś albo się znika. Nowy rok, w sumie sztuczne określenie naturalnych zmian:), ale coś w sobie ma. Nie ma to jak uroki, dopasowywania kosmosu do swoich potrzeb i twierdzeń;). Ale filozofowania na dzisiaj kuniec:).
No i stało się 2010 zawitał w progi i przez 12 miesięcy się nie ruszy. I tak tylko na wstępie: który cfaniak życzył komuś śnieżnego nowego roku? hę?