O czterech takich ciąg dalszy…

-Osz ty …- pierwszy wyraził zdziwienie

-eeee- drugi zawtórował

-phi- trzeci jak zwykle wiedział czym i kim pogardzać, A czwarty przemilczał pogardzając wszystkim.

Stanęli na przeciwko budynku… parterowego, z minimalnymi oknami, płaskim dachem i z lekka przysypanym ziemią. Z daleka może i wyglądało to jak pagórek. Ale z bliska przypominało …w sumie nic im nie przypominało, bo nawet leśnicy lepiej maskowali szałasy i zamki niż to coś.

Za to drzwi… solidne, dębowe, z metalowymi okuciami…skojarzyły się naszym bohaterom z klapą od kufra głównie dla tego, że niezabezpieczone drewno wybrzuszyło się tu i ówdzie.

Już mieli zacząć dyskusję, który z nich zapuka to tego czegoś i czy najpierw się przywitać czy zażądać czegoś do picia. Gdy metalowe zawiasy, pamiętające chyba młodość drzewa z którego owe drzwi były zrobione zaskrzypiały i w mękach gotowanej zelówki rozwarły się.

-Witajcie wierni!- mnich odziany w habit omiatający podłogę, w drzwiach był niebezpiecznie uradowany

-Tyć my…- Trzeci chciał coś odpowiedzieć, jednak syndrom zauważony u karczmarza, widoczny był także u owego miejscowego

-Witajcie raz drugi mówiąc!-wykrzyknął prawie kapłan, zapraszam w nasze progi już ugaszczam wielmożów, jadło napitek…

-PIWO!-wymsknęło się Pierwszemu

Konsternacja zalała oblicze gospodarza, aczkolwiek tylko na chwile.

-wejdźcie wejdźcie omówimy…ekhym… szczegóły w środku- głos z lekka niepewny aczkolwiek nie zaprzeczył w prost, a to kusiło

Tuż za drzwiami znajdował się korytarz długości całego metra i szerokości takiej samej. O wysokości wspominać nie warto bo wznosił się do sufitu skrywanego niezliczoną ilością pajęczyn przez co ocena jego wysokości wydawała się niemożliwa a wręcz kłopotliwa. Za to tuż za owym czymś, za to znajdowała się przestronna, obszerna komnata.

-usz…-Trzeci chciał coś powiedzieć, ale przemilczał swoją wypowiedź

Oczom czterech podróżnych ukazały się rzędy ław, ściany zdobione gobelinami i draperiami, pomiędzy którymi wepchnięto obrazy przedstawiające różne postacie i sceny . Każda z 8 podpór, obwieszona była biżuterią zawieszoną na niezliczonych hakach i półkach jak widać do tego umieszczonych. Wkroczyli na marmurową posadzkę która wyczyszczona była na połysk tak mocno, że gdyby któraś z wiernych miała przykrótka suknie to jej barchany, były by, ku zgorszeniu zapewne doskonale widoczne. Póki co, tylko raz sytuacja taka miała miejsce i niestety walory estetyczne zebranych ucierpiały, ponieważ dotyczyło to habitu, a ON pod nim barchanów w lato nie nosił. Zakończeniem całej hali było podwyższenie na pierwszy rzut oka zrobione ze złota i zdecydowanie bogato zdobione tak płaskorzeźbami jak i kamieniami w pełni szlachetnymi.

-Zapraszam na zaplecze, to jest cześć modlitewna- kapłan skręcił w lewo po przejściu parunastu kroków, wchodząc w niewielkie drzwi które swoją prostotą odstawały od reszty.

-yyyy- zgodnie potwierdziła cała czwórka, po czym skręciła za przewodnikiem.

Poprzez korytarz, utrzymany co prawda w czystości, aczkolwiek  niewiele przytulniej urządzony, niźli ten pierwszy dostali się do całkiem przytulnego gabinetu. Gabinet nie był dużym pomieszczeniem. Znajdowało się w nim spore biurko z którym od razu usadowił się gospodarz, oraz co najmniej z 9 krzeseł. Jak widać, nie raz odbywały się tu spotkania grupowe.

-Wspominałeś…- Drugi tym razem po zajęciu miejsca siedzącego. Oczywiście wedle kanonów kultury, czyli okrakiem na odwróconym krześle z mieczem przełożonym przez uda, próbował powrócić do tematu jadła i napitku.

-tak tak zaraz zaraz -wyczuciem godnym dyplomaty gospodarz przerwał wypowiedź Drugiego i nie czekając na dowolną ripostę puknął palcem w dziwne naczynie na skraju biurka- już wszystko tłumaczę, tutaj -naczynie zabrzęczało raz jeszcze wprawnym ruchem trącone- możecie podziękować za gościnę lub także złożyć datek na remont naszej świątyni, bądź na wsparcie walki z nieprawością i występkiem…-

-Oj- wtrącił Pierwszy

-j….- drugi przerwał swą wypowiedź

-ała- pod nosem wspomniał trzeci

Czwarty nic nie powiedział po prostu, z lekka zgrabnymi ruchami uniósł się delikatnie na krześle i wbił powabnym rzutem sztylet, jakieś 2 centymetry od palców pukających w puszkę.

-eeeee….- Mnich był naprawdę mocno zdziwiony nie mówiąc już o zaskoczeniu że na tacy nie przybyło monet

-Tyś nas na poczęstunek prosisz i lichwą częstujesz? – chłopaki przestali się dziwić, zaczęli obliczać, i co gorsza przypomniało im się, że w karczmie, co prawda zapłacili nawet za barda ale nawet chleb na stole się nie pojawił, ino kazano im zasuwać do tego czegoś zwanego ubogim domem zakonnym czy jakoś tak.

-Aleee…- Próbę naprostowania sytuacji utrudnił mu drugi podnosząc się z krzesła

-Piwa polej albo ci jajca obetnę- Drugi nigdy nie był dobry w doborze słów, a że pić mu się chciało te pasowały dla niego idealnie.

-nnnnn…-chciał wydusić kapłan

Drugi po prostu chciał wyjść, kleryk nigdy się nie dowiedział czy z jego głową czy tylko zębami.

-Witam szanownych podróżnych-przyjemny głos odezwał się od strony drzwi- widzę że jednak z bratem Amelthem, jakieś niedomówienia nastąpiły, ale to nieważne. Przystąpmy do poważnej rozmowy- prawie i drugi kleryk stracił zęby, gdyż i Pierwszemu zaschło w gardle, trzeci po prostu się znudził, a czwarty nigdy nie czuł się dobrze w takich pomieszczeniach z płaskim dachem i przysypanych ziemią. Ale o dziwo nic złego się mu nie stało. Najprawdopodobniej dla tego, że  dzierżył w dłoni smakowicie zapowiadającą się karafkę.

Gdy Amelthem opuścił skruszony pomieszczenie, odprowadzany gniewnym wzrokiem czterech osób. Nowy przybysz zasiadł na świeżo zwolnionym miejscu i jego karafka wraz z czterema szklanicami z grubego kryształu wylądowały w wygodnych pozycjach na biurku.

-A więc o co chodzi? i co tutaj sobie sielsko robicie?- cała czwórka zgodziła się z gardłowym głosem Trzeciego.

Kapłan westchnął i otworzył karafkę, rozlewając przezroczysty płyn o intensywnym zapachu mięty i kilku innych ziół.

-A więc…

(ciut bardziej opisowy fragment, ale tak jakoś wyszło )

Reklamy

2 responses to “O czterech takich ciąg dalszy…

  1. heh ..”a wiec” ….a dalej ?

  2. Będzie najpóźniej w środę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s