Mało great come back

W strasznym bezinterneciu, panującym od piątku do dzisiaj wydażyło się trochę. I prawie się o tym rozpiszę:)

Taki brak internetu, jest ciekawym doświadczeniem, nagle gdy wieczorem się siada przed komputerem można stwierdzić róże rzeczy. Na przykład to, że ma się ochotę z kimś porozmawiać, do tej pory wystarczyło parę klików i już można było się uspołecznić. Nagle „przydało by się” coś sprawdzić, ale zbytnio nie ma jak. Odkrywa się, także że położenie się do wyra o godzinie 21ej, mając oczywiście co czytać jest całkiem urokliwie. Nagle okazuje się, że zawalona płytami szafka może jednak zawierać film warty obejrzenia(tak przypomniałem sobie Fight club, Bad bojs-ów jedynke, Nic śmiesznego), obejrzałem także comedie romantyczną ściągniętą dla znajomej i jakieś inne zaległości serialowe lezące na dysku. W razie czego czekały, też wysortowane z szafki Basic Instinct zwei, oraz filmografia Star trek-a. Ale internet powrócił, a czas „wolny” nie pozwolił na obejrzenie rzeczy wyselekcjonowanych, w szczególności, że cześć czasu spędziłem nad Mount & Blade.

Ostatnie parę dni było naprawdę męczące tak fizycznie, z powodu dużej ilości biegania załatwiając różne sprawy, jak i psychicznie rozwiązując owe i inne sprawy. Z tego zmęczenia wyszły całkiem ciekawe efekty: na przykład pobudka o 6 rano po trzech godzinach od poprzedniej pobudki (1h bezsenności) i stwierdzenie, że chyba nie ma sensu już się kłaść (do wyra poszedłem koło 1) i potem 18 h zasuwania. Przy okazji zabrałem się za usuwanie zbędnych rzeczy z przedmiotów zachomikowanych i pamiątek oraz oczywiście śmieci. Takie uroki zbliżającej się przeprowadzki. Ciekawym doznaniem było przeglądanie zawartości kilku szuflad, darcie listów i kartek, usuwanie …wspomnień i papierów. Zniszczyłem mniej więcej 1/4 może ciut mniej, wyrzuciłem ponad 300 kapsli od piwa zbieranych od pewnego dłuższego czasu(ha! dębowe mocne jak się pojawiło, miło inną grafikę na kapslu niż ma teraz). To była taka mała wycieczka po przeszłości. Było ciekawie. Dobrze, że się skończyło. Niecierpliwie czekam na kolejną cześć, kiedy wyrzucę jeszcze więcej.Działa to trochę jak psychoterapia, przypominasz sobie swoje błędy, błędy osób z tobą związanych. Odrzucasz myślenie: co by było gdyby… bo to nigdzie nie prowadzi, po prostu wiesz co było i jak nie powinno być. I… chyba udało mi się na to tak spojrzeć. Zobaczymy, czas pokaże aczkolwiek może być ciekawie:).

No i zmuszony byłem uśpić ostatniego szczurka jaki u mnie był, rak wygrał…naprawdę pusto się zrobiło:(

W dodatku muzycznym polecam dziś (Dzięki za ciekawą rozmowę o muzyce, dla  Ani i Marka, których bym nie podejrzewał o taką muzykę i uczęszczanie na takie koncerty:) Niach niach) –

I tym razem wersja zrób to sam-> znajdź samemu Skoczny, Trzy ptaki, Aggressive’96.

Reklamy

2 responses to “Mało great come back

  1. no no… ja to przezywałam troche wczesniej.. ale czuje ze zawsze jest cos czego nie wyrzuciles 🙂

  2. Ano jest dla tego będzie druga i pewnie trzecia runda usuwania. W planach zostaną tylko rzeczy stosunkowo aktualne:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s