I…

Powrócił następnego dnia.

Pomieszczenie się nie zmieniło. Osoba się nie zmieniła. Nadszedł czas na dalszą rozmowę.

Krew zaschła na potłuczonej twarzy, tworząc obraz z lekka nieprzyjemny. Wymienili płytkie uśmiechy, agresja i zdenerwowanie wisiały w powietrzu. Strach przebijał się przez zaduch pomieszczenia, mieszał z innymi zapachami. Gorzka nuta przebijała się przez stęchliznę, zaduch i zapach potu i krwi. Pierwszym wrażeniem była rzeźnia. Brakowało mięsa na hakach, krwi na ścianach. Była samotna postać przykuta do krzesła.

-Nie, nie jesteś gotowy i nie chcesz …

Uderzenie przyszło z znienacka. Zerwało skrzepy, świeża krew pojawiła się na twarzy.

Splunięcie krwią zawsze oznacza lekceważenie. Obite kostki zawsze oznaczają walkę, nie zawsze z kimś.

-Nie zawsze szuka się prawdy, nie kur…

Drugie było silniejsze, jak to bywa z kolejnym, ot przyszło odruchowo.

Przed trzecim uderzeniem, zaczęli rozmawiać.. Nie było w tym konkretów, ot zwykłe opisy sytuacji. Wydarzeń. Bez nazwisk i osób. Ot męskie rozmowy.

Czasem bywa tak, że trzeba. Czasem bywa tak, że nie należy. Samokontrola nie była jego mocną stroną. Czwarte uderzenie, nie przyniosło niczego nowego. Krew, ból, agresje.

Wyszedł wiedząc, że wróci. Pragnąc, by w końcu mógł uderzyć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s